Przed zawodami…

Zwykły wpis

Sylwestrowe zawody agility już jutro – a mnie jak zawsze zżerają nerwy.  Cóż, do momentu wejścia na ring, bo potem totalnie wyłączam się na jakiekolwiek bodźce zewnętrzne. Ale… tych ‚ale’ jest niestety całkiem sporo. Przede wszystkim będą to i moje i Fluczka pierwsze zawody halowe (co powoduje mój nieustający strach o słynne już Flaiowe latanie – jeśli spróbuje zrobić to na wykładzinie…), do tego w sylwestra (a głośne strzały jednak co nieco na niego wpływają) i jeszcze z takim zestrachanym przewodnikiem jak ja ;)

Całkiem duży udział aussików wśród czworonożnych zawodników bardzo, bardzo cieszy! Spróbujemy przywieźć ze sobą jakieś zdjęcia – choć ciemny obiektyw może w tej sprawie namieszać.

A to ostatni trening przed zawodami (27 grudnia), który wypełnił mnie optymizmem – już dawno mi się tak dobrze nie biegało! I to z jednym i drugim burkiem.

Jak widać slalom już spokojnie siedzi w kombinacjach, wprawdzie nie udało mi się do końca wyeliminować wisku ekscytacji (bo przecież to tylko wredne tyczki uniemożliwiające szybszy bieg do przodu) i wyrywania slalomu z ziemi (tylko przy Fluczku trzeba stelaż przypinać tak mocno, jak tylko ilosć miejsc na gwoździe pozwala!), ale z końcowego efektu jestem zadowolona. No i ta huśtawka, nad którą rozpływam się od dawna – muszę przyznać, że tą przeszkodę pokonuje lepiej, niż mi się kiedyś marzyło. Pewnie, szybko, bez flyersów (ha! i już nikt mi nie powie, że nazwałam psa na swoją zgubę!), wysyła się, i to z każdej mojej pozycji i odległości. Ślicznie czeka aż opadnie, ładnie sobie radzi z ruchem huśtawki… Uczyłam go pacania mniej więcej w miejscu, gdzie zaczyna się strefa (głównie przez moją nieumiejętność nauczenia go stania w tymże miejscu), lecz teraz już rzadko tego wymagam – choć oczywiście mogę, jeśli sytuacja tego wymaga.

Jeszcze jak się będę ładnie pilnować, żeby trzymać łapy wysoko i znajdować się w odpowiednim miejscu…

Z kolei Jim, jak to Jim (lub Jabbar), jest najlepsiejszym agilitowcem pod słońcem, bo wybacza mi wszystkie błędy – i do tego jak zasuwa w slalomie i po palisadzie! Nie wierzę własnym oczom.

Pozdrawiamy noworocznie i obiecujemy relację – miejmy nadzieję, że zdjęciową i pozytywną ;)!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s