I po zawodach…

Zwykły wpis

Jak w tytule – już po zawodach i dużo bym dała, żeby cofnąć czas – nie żeby naprawić błędy lub (o zgrozo!) na tą imprezę nie pojechać – tylko żeby jeszcze i jeszcze przeżywać tą niepowtarzalną sportową atmosferę, spotęgowaną przez umieszczenie wszystkiego – czyli noclegów i zawodów – w jednym miejscu.

Z biegów jestem bardzo zadowolona. Jak już wcześniej pisałam, był to nasz (Fluczkowy i mój) debiut na hali, ogólnie bardzo udany. Młody powoli się „rozbieguje” z zawodów na zawody nabiera lepszego kontaktu, sensowniejszej techniki skoku i tempa. Mam nadzieję, że wkrótce będzie śmigał tak, jak na treningach, skoro w perspektywach mamy już „jedynki”. Hala nie zrobiła na nim większego wrażenia (chociaż początkowo nie mógł zrozumieć jak można skakać i biegać po domu… i dlaczego ten dom jest tak duży!), podobnie wykładzina czy głośne dźwięki, muzyka. Co więcej nie zrzucił ani jednej tyczki, co w Warszawie było niemiłym akcentem. Choć skoków „na wiwat” nie brakowało.

Generalnie torki i sędziowanie było bardzo fajne. Opatrzeni jakże fajnym numerem startowym „1” startowaliśmy często jako pierwsi, czego osobiście nie lubię – ale w tym wypadku mi jakoś nie przeszkadzało. I, o ile się nie zdenerwowałam, psując mojemu psu przebiegi, to wszystko szło bardzo ładnie – tylko dwie odmowy (właśnie przez wymienione przed chwilą nerwy), reszta czysto. Najfajniejsze były „biegi specjalne”, czyli sylwestrowy i noworoczny (2 i 1 miejsce), które miały tyle samo wspólnego z agility, co z łamigłówką. W tym ostatnim, już datowanym 2010, dzięki Zuzie (od borderowej ekipy T&T) i jej sprytnej rozkminie trasy udało się nam po raz pierwszy stanąć na najwyższym miejscu podium.

Generalnie w klasyfikacji łącznej Fluczek był odpowiednio 2, 2 i 3 w każdym dniu zawodów. Dzień 1 stycznia okazał się najowocniejszy, czyściutki, bez żadnych punktów karnych. Młody bardzo cieszy się z nagród, nie do końca świadomy skąd się one pojawiły (i wciąż odsypia zawody). A na pudle staliśmy w doborowym towarzystwie, między innymi na pełnym aussikowym podium.

Dzisiaj po południu jeszcze trochę frisbee (bardzo udanego skądinąd!) i śpimy dalej. Filmików jest parę, także uśmiecham się miło do Plinki. I nie mogę się doczekać następnego sylwestra!

I, oczywiście, dziękujemy organizatorom i sędziemu za przednią zabawę i sportową rywalizację. Gratulujemy wszystkim zawodnikom!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s