Fotofluki.

Zwykły wpis

jak miło nie musieć zaczynać od pionowego zdjęcia ;)

Najpierw rozruszanie psa piłeczką.

Uwielbiam to ^ zdjęcie.

(Pańcia, aport?)

Ano aport. Na krótkich dystansach (zdecydowanie muszę się nauczyć wyrzucać koziołek!) nie ma oszałamiającej prędkości.

Doniesienie.

I odebranie. W tle zakagańczony i zasmyczony Jimmy, jakby się napatoczyła Straż Miejska ;)

Idą SMy?

Nie? To ćwiczymy dalej :) Flai już w bloku startowym…

I zrywa mi pozycję (czasami wypuszczam go równo z aportem, żeby trochę go podkręcić, ale pamiętam, że akurat tu się wyłamał).

Uziemienie mechaniczne.

Puszczony ledwie wytrzymuje w siadzie.

I nareszcie rusza po koziołek.

(tu jest zdjęcie z wybiegu, poprzednia notka)

Trochę równania. Podoba mi się jego podstawiony i mocno pracujący zad.

Zatrzymanie.

I zmiana pozycji do kompletu. Plus zostawanie.

I przywołanie.

A to jest perfekcyjnie wykonane wymuszanie, po zwolnieniu z siadu. -_-.

I jeszcze trochę dyrdania (z bardzo, ale to bardzo niesmacznym serem, bleh!)

Tutaj średnio mu wyszły zmiany tempa (poprzednie zdjęcie – szybkie, to – wolne), wyprzedza mnie – trzeba to przećwiczyć.

Wysyłanie po odłożony wcześniej koziołek (nie wyrzucony).

I powrót – w prędkości już kosmicznej.

Brzydka faza galopu, której mam setki, tysiące ujęć.

Taki patataj.

Kolejne wysłanie do aportu.

Który niestety ześlizgnął się na zbocze górki (nie cierpię tych zaokrąglonych końcówek).

Ale Fluk nie miał większych problemów i z tym.

Z przyspieszeniem też nie.

Marzy mi się zdjęcie w pełnym locie z aportem w mordzie… hmm?

A to już nagroda.

Jabbar czekający.

I dalej Fluj. Ładniejsze z zostawań.

Kolejne wysłanie po odłożony aport.

Poleciał w poprzednie miejsce.

Ale szybko naprawił swój błąd i cel został namierzony.

Testujemy, czy przeskakiwanie rzeczki jest możliwe (ba!).

I wyrzucamy aport na jej drugą stronę.

Drugi powód, dla którego nie przepadam za moim koziołkiem – dzieciak jak się spieszy to potrafi wyczynić takie o dziwo.

Podreptaliśmy sobie jeszcze trochę.

Tu ma bardzo ładną pozycję! Uwielbiam równą linię jego tylnej łapy i podeszwy mojego buta ;)

I to by było na tyle poOBIjanych zdjęć – mam też bardzo fajne zabawowo-spacerkowe, ale to w następnym wpisie.

KJF.

Reklamy

3 responses »

  1. Veni Vidi Vici ;)

    Biedny Jimmunio okagancowany, fe ;P Ten kaganiec pasuje do niego, jak nielotnosc flaiowi ;>

    Piekna czekolada na siegu, jak zawsze :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s