Ogień i woda.

Zwykły wpis

Już jakiś czas temu obiecałam taką notkę. O moich psach.

Aktualnie posiadam sztuk dwie. Sztuki te różnią się tak bardzo, jak tylko mogą różnić się przedstawiciele jednego gatunku.

Zacznijmy od…

Podobieństwa:

-są owczarkami – wprawdzie wyłącznie z nazwy, bo żaden owiec z bliska nie widział, ale są:  szetlandzkim i australijskim typu amerykańskiego;

-są samcami – też praktycznie wyłącznie teoretycznie, bo oba również są kastratami;

-są  sportowcami – choć trenują i pracują zupełnie inaczej, to oba biegają w agility i coś tam sobie poza tym robią;

-lubią szczekać, choć robią to w zupełnie innych momentach

I na tym by się chyba kończyły główne podobieństwa.

Różnice?

wielkość – zauważalne od razu – Ska (34,8 cm, czyli ledwo ledwo, ale S) i Lka (51 cm); co za tym idzie też waga (6kg vs 21 kg);

introwertyk i ekstrowertyk – skrajne przypadki;

-otwarty, uwielbiający spacery, wyjazdy, wszelkie środki transportu, nowe psy i nowych ludzi, nowe sytuacje Flai – i bojący się wszystkiego co nowe, nie cierpiący spacerów Jim;

-kiedy pracują, Jim najchętniej posługuje się schematami, może robić w kółko to samo i jest wtedy najszczęśliwszym psem na świecie – z kolei Flai szybko się nudzi zarówno ćwiczeniami jak i nagrodami (to on nauczył mnie wieeelu sposobów nagradzania), więc cały czas wystawia mnie na próbę;

-szelciak jest niebywale cierpliwy, jego sesje klikerowe mogą trwać bardzo długo, nie stresuje go to zbytnio, pracuje bardzo czytelnie i systematycznie, akcentuje wszelkie ruchy i widać, jak w jego głowie obracają się trybiki; do tego uczy się wyjątkowo szybko;

Flujo jest totalnie niecierpliwy, kiedy sprawa nie jest postawiona jasno – przestaje myśleć czy kombinować, a zaczyna się stresować, jego sesje muszą być krótkie, jego ruchy są błyskawiczne i wykonuje ich mnóstwo na raz; uczy się wolniej od szelta, ale znacznie lepiej generalizuje;

-Jim przekłada pracę umysłową, nad fizyczną – jemu do szczęścia wystarczy parę sesji klikerowych dziennie… komu potrzebne spacery?

-Flai kocha aktywność fizyczną – dogtrekking, bikejoring, gdzie liczy się siła mięśni i szybkość, a myśleć nie trzeba aż tyle – i tam pokazuje pełnię swych możliwości i jest to mu potrzebne do szczęścia;

-Flai lata i każdy, kto go kiedykolwiek widział, potwierdzi. Jim jest totalnym nielotem;

-Fluk z każdej opresji wychodzi cało, a trzeba zaznaczyć, że nie ma instynktu samozachowawczego; Jim ma go zbyt wiele, a i tak jeśli ma się mu stać coś złego, to się zawsze stanie;

-Jim może pracować z każdą osobą i do każdej się dopasuje – Fluk wymaga dopasowania do niego;

-Flai jest twardszy psychicznie (i fizycznie), mogę się na niego denerwować, a to nie robi na nim większego wrażenia, z kolei Jim ma bardzo słabą psychikę, błyskawicznie gaśnie i się wycofuje (przez co pracując z nim nie mogę się denerwować, choćby NA SIEBIE – a ja często i gęsto na siebie wrzeszczę, a i dać w łeb sobie potrafię);

-Flai pobudza się w milisekundę i do tego nakręca niewyobrażalnie; żeby nakręcić Jima często muszę się namęczyć, napiszczeć, nabiegać, a i tak…

-Jim gaśnie szybko, ale i szybko wycisza, Flukowi zabiera to sporo czasu, a bywają momenty, kiedy jest to praktycznie niemożliwe;

-Jim sam nie popełnia błędów i błędy wybacza, bieganie z nim to wielka przyjemność, mogę go nie widzieć, a i tak wiem, gdzie jest i wiem też, że zrobi to, co do niego należy; Flai nie wybacza niczego, ma swoje fiksacje, czasami zapomina gdzie jest i co robi, często ‚gubi mózg’ (a raczej ‚musk’) i trochę to trwa, zanim go odnajdzie; a co za tym idzie:

-wszelkie błędy handlingowe na Jimie wielkiego wrażenia nie robią, bo on i tak wie lepiej, gdzie i przez co biegniemy… i zazwyczaj ma rację; Fluk z kolei wyznaje zasadę – gdzie pokażesz, tam polecę – i jeśli ja się pomylę… no problem, przez wszystko da się przeskoczyć i o wszystko da radę się zabić;

-Jima ciężko jest zepsuć, Flukowi wystarczy raz, kiedy nagrodzę go przez pomyłkę za jakiś błąd (na przykład nie daj boże wyleci ze slalomu, a ja tego nie zauważę, co się zdarza praktycznie nigdy, ale dla przykładu), i czeka nas parę tygodni naprawiania;

-Jim urodził się stary – on nigdy nie był pociesznym dzieciakiem, nigdy nie miał głupich pomysłów, nigdy nie sprawdzał, na ile może sobie pozwolić; Flai JEST dzieciakiem i chyba zawsze nim będzie;

-Flai wiele rzeczy robi tak po prostu, dla samej radości robienia, Jim bez celu powieką nie ruszy;

Jeśli widzieliście reklamę jakichś witamin bodajże, gdzie jedno dziecko zdejmuje globus, a drugie z niego korzysta – tak właśnie najlepiej opisać moje burki. Choć może Flai zdjąłby globus, rzuciłby nim o sufit i dziwiłby się, dlaczego nie działa, a Jim uciekłby na sam jego widok… kto wie?

Zasada jest taka:

Jim najpierw myśli, a potem robi – o ile w wyniku tych przemyśleń nie zdecyduje, że robienie czegoś jest niebezpieczne, a Flai najpierw robi, a potem myśli.

I to by było chyba na tyle :). Krótko – nie da się ich nie kochać, choć są tak różni. A razem, we trójkę, tworzymy koszmarny duet, bo każde ma inne cechy, inaczej widzi świat i ma inne zdanie na każdy temat. Czasami udaje nam się zrobić coś razem, ale ogarnięcie nas wszystkich naraz jest absolutnie niemożliwe :).

KJF – aktualnie ze zdecydowaną przewagą K!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s