Control Unleashed, sprawozdanie pierwsze.

Zwykły wpis

Tak jak pisałam poprzednio, po obejrzeniu materiałów z seminarium Control Unleashed, wdrażamy sobie większość elementów tego programu.

Na razie pracujemy nad passive attention, co sprawia nam od groma problemów, bo poza domem Flai nie jest psem, który po prostu położy się i wyluzuje totalnie, szczególnie nie wybiegany. Szczególnie na placu przed treningiem. Dzisiaj przyjechałam więc pół godziny wcześniej (zresztą niekoniecznie specjalnie, kochajmy komunikację miejską…) i udało się nam osiągnąć parę minut totalnego luzu i właśnie takiej prawidłowej passive attention.

Potem przeszliśmy do active attention, wszystkie zaproponowane ćwiczenia, z którymi Flai problemu żadnego nie ma, jednak rozpoczynanie treningu (i każdej sesji po przerwie) od nich wyraźnie nam pomaga. Uwielbiam to, że każde ćwiczenie jest banalne i niby nic nie znaczy, jednak ziarko do ziarka i bam! mamy uspokojonego i skupionego, samokontrolującego się psa. Oczywiście daleka jeszcze droga przed nami do ideału, ale wyszliśmy zza zakrętu i już na horyzoncie widać tą śliczną autostradę :).

Pomogło nam też uświadomienie istnienia default behaviour (a właściwie uświadomienie, że to też jest dość ważne) i teraz, kiedy idziemy sobie w stronę przeszkód i ja się zatrzymam, nic-nie-robiąc, zamiast skaczącego dokoła, szczekającego szaleńczo psa – mam psa warującego i czekającego na kolejne sygnały. Bez polecania mu tego warowania, z czego i tak by się zapewne wyłamał i wrócił do poprzedniego default behavioura (szczekam-skaczę, skaczę-szczekam i mózgu ani widu ani słychu).

Po wyjściu z klatki już nie ma wybuchu emocji, tylko odesłanie na ‚matę’ (chwilowo kocyk, jak już wymyślę, jak przetransportować Flaiowe legowisko na plac w tę i z powrotem), podobnie po przebiegu (no i oczywiście nagrodzie, żeby nie było :)). Pomaga mu to się ogarnąć i opanować, tak, że można z nim albo zrobić coś kolejnego, albo odesłać do klatki.

Nie miała baba kłopotu, wychowała sobie osobiste tornado ;). Totalnie szalone, przekręcone, nieprzewidywalne i z mocno średnią samokontrolą – i bez instynktu samozachowawczego – ale dzięki niemu mam okazję przećwiczyć sobie i taki zestaw cech.

Na razie jesteśmy dobrej myśli, zobaczymy, jak wszystko potoczy się dalej. Wprawdzie nadal czasem z rozpędu zapominam o kolejności wszystkich ćwiczeń, ale idzie mi coraz lepiej – a właściwie – nam ;).

KJF + CU.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s