Spacerowo-treningowo.

Zwykły wpis

I bez fotowo – na razie ;).

Wczoraj z okazji urodzin Magdy (wszystkiego najlepszego raz jeszcze!), poszliśmy ekipą na spacer do lasu. A w lesie pięknie, biało od kwiatów i zielono, wszędzie ptaszki… i półzdechłe myszy, które należy spożyć (ekhm, Flai). Ponieważ nasz aparat jest w stanie mocno wątpliwym (EKHM, Flai), puszkę wzięła Magda, czyli zdjęcia będą fantastyczne.

Flukowe się napozowało, naodbijało od drzew, naaportowało piłki i generalnie padło na ryj po powrocie. Szetlandzkie generalnie traktuje spacery jako zło konieczne, ale piłeczka czy patyczek wywołują warkot ekscytacji. Więc i on sobie troszkę pośmigał.

Dzisiaj z kolei przypomnieliśmy sobie wysyłanie i wyszukiwanie przeszkód, ćwiczonko z Fortobozu, okazało się, że Flai doskonale wszystko pamięta, że sprawia mu to ogromną radochę i że bardzo stara się skakać czysto. Wyciągał się przepięknie nad każdą hopką – zrzutek było mało, porównawszy do stanu sprzed pół roku. Dla dotkniętego syndromem ETS Jima to żadna przyjemność, więc śmigaliśmy dopiero, gdy hopki były już porządnie powyginane – bo linia równolegle ustawionych hopek:

| | | | |

to dla szelta istna tortura psychiczna (stresuje się, bo nie potrafi wymierzyć i dobrze skoczyć) i fizyczna (bo niestety w takie hopki bardzo często wpada). Za to wszelkie zakrętasy, zmiany za i przed, uwielbia i możemy tak wirować w nieskończoność… Do tego atakujemy palisadę jeszcze pewniej i jeszcze agresywniej.

Muszę przyznać, że decyzja o wprowadzeniach elementów Control Unleashed była bardzo trafiona – każde ćwiczenie zaczynamy i kończymy na macie, Flai ładnie ładuje się psychicznie (a nie wychodzi z kennela i demoluje cały świat) i równie ładnie wycisza. Wysyłam go na chwilę na matę też wtedy, kiedy tracę nad nim kontrolę (rzadko, ale się zdarza) – on jest bardzo wrażliwy na rozproszenia czy zmieniające się warunki i potrafi w mig ‚zgubić mózg’. Zaczynam czuć, że mam psa, z którym potrafię się porozumieć – znaleźliśmy w końcu nasz system.

Zanim Magda obrobi fotki minie jeszcze dłuższa chwila – ale mam parę Jimów pstrykniętych na kursach (Jimmy jest absolutnie genialnym demo dogiem, zawsze nakręconym na pracę, umiejącym cholernie wiele, nie lubiącym innych psów, no i pracującym z dosłownie każdym).

A to już po zakończeniu zajęć, kiedy kursanci mają chwilę, żeby się pobawić, my szlifujemy nasze Master Class Weaves… Jimowi nie przeszkadza nawet pies przebiegający tuż przed nim, kiedy slalomuje… mistrz!

Jutro spróbuję obudzić Nikona i zawlec go na trening.

KJF.

P.S: Mamy (jakże długi) opis zdjęć od prof. Adamiaka.

Na zdjęciu RTG stawy łokciowe i biodrowe w normie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s