Wrr.

Zwykły wpis

Wielkie, przeogromne wrr. Bardzo, ale to bardzo żałuję, że nie było nas w Sopocie, ale tak już bywa, że czasami po prostu coś jest nie do zrealizowania. No cóż, za rok mam plany bycia na co najmniej trzech edycjach DCDC i są to plany, które muszą zostać zrealizowane… Bo ile można kryć się na własnym podwórku?

Wczorajszy, wieczorny trening toss&fetch całkiem udany, chociaż musiałam wziąć złachane różowe dyski… bo jestem je w stanie zobaczyć w ciemności. Całkiem zabawnie rzuca się dysk, kiedy nie widać, czy pies go złapał czy nie – trzeba wytężać słuch :). No i po dłuższych przemyśleniach zdecydowałam, że nie będę w żaden sposób reagować na jego szczekanie (dotychczas nie rzucałam dysku, jeśli podczas omijania mnie szczekał, co jest dla gnojka ogromną karą) – trudno. Jak musi, to musi.

Parę zdjęć z wakacyjnego frisbowania, autorstwa mojej mamy, która lustrzankę miała pierwszy raz w rękach.

KJF (właściwie ładniej wyglądałoby JFK, ale ja nie chcę bć na końcu :D)

Advertisements

2 responses »

  1. A w sumie, miałam być na MP w Białymstoku (z bokserem oO’), ale coś nie wyszło D:.

    Jak ci Konik ładnie lata *O*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s