Agilitowy dzieciak

Zwykły wpis

Spada nam frekwencja pisania postów, a to dlatego, że korzystamy z całkiem ładnej pogody i cały czas coś tam sobie ćwiczymy. Coś tam sobie określeniem jest kluczowym, bo w perspektywach brak jakichkolwiek zawodów, więc można wrzucić na niski bieg i dłubać sobie to, co nie wychodzi.

I tak sporo robimy obi – głównie przywołanie (nasza pięta achillesowa, nie sama prędkość czy reakcja, ale pozycja przede mną), zmiany pozycji na odległość, zostawanie w różnych pozycjach, pozycje w marszu i aport. Dzieciak generalnie pokazuje się w tej dyscyplinie z jak najlepszej strony, wszystko wykonuje bardzo dynamicznie i dokładnie, bardzo też sam się kontroluje (i tu kłaniają się ćwiczenia Control Unleashed i Doggie Zen).

Ostatnio sporo pracujemy nad aportem w bardzo różnych kombinacjach, jak i nad samym trzymaniem koziołka. Konik jest już w stanie trzymać go pewnie (i bez podgryzania), kiedy dokoła rozrzucam smaczki, potrafi zignorować żarcie rozwalone dokoła aportu, kiedy go po niego wysyłam… genialny jest :).

We frisbowaniu chwilowo przerwa od intensywniejszych treningów, to, co mamy już zrobione, wychodzi, a nad tym, czego nie mamy, jakoś nie mam ochoty ani motywacji pracować.

A agilitujemy sobie teraz dużo częściej, o ile na pierwszych, po przerwie, treningach królowało szaleństwo, teraz jest całkiem dobrze. Burek nawet zakminił, że na torze czasami warto włączać myślenie :).

KJF.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s