Instynkt niegubienia…

Zwykły wpis

… się, bo rzeczy gubię bardzo regularnie. Naprawdę uwielbiam w sobie to, że nigdy się nie gubię, a najlepiej w ogóle odnajduję się w lesie. Mogę wejść w dowolną gęstwinę, łazić parę godzin i wciąż wiedzieć dokładnie, gdzie jestem i jak stąd wrócić do punktu wyjściowego. Dla mnie żadne drzewo nie wygląda tak samo i często, mimo że oba burki pokazują zupełnie inny kierunek, wybieram nieznaną ścieżkę… i to ja mam rację :).

Czasami, dość rzadko, doznaję małego zastrzyku adrenaliny, kiedy od pół godziny idziemy przed siebie zupełnie nieznaną częścią lasu, ale wtedy pozwalam instynktowi przejąć pałeczkę… jeszcze mnie nie zawiódł.

Dzisiaj też nie.

A wszystkim pogrążonym w depresji polecam długi spacer po rozświetlonym słońcem lesie i szuranie butami pośród dywanu z liści. No i oczywiście z psami, bo jakżeby inaczej :).

Zdjęcia zapodaję jakie mam, czyli niestety pochmurne agilitowe Flaikoniki.

(jakieś tam szaleństwo… dresiki w praniu, więc trzeba było biegać w dżinsach, czego wprost nienawidzę, ale cóż…)

KJF

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s