Wieje.

Zwykły wpis

Ładną mamy jesień wiosną tej zimy :)

Czyli ostatnio nieciekawie, mroźno i wieje tak, że szelciak chodzi zakosami zamiast po prostej. Co robić w taką pogodę? Agility odpada, niestety plac mamy na terenie, który przy nawet niewielkiej ilości wody zamienia się w bagienko, frisbee tym bardziej, nie dość, że temperatura na minusie, to jeszcze nie odważę się rzucić dysku przy takiej wichurze (choć przyznaję, rollerki z wiatrem wychodzą świetne, megaszybkie), nad obedience nie mam ochoty siedzieć, zresztą to, co mamy zrobione, wygląda dobrze, za to musimy się zabrać za inne rzeczy, które leżą i kwiczą. W lesie jest lepiej, niż się spodziewałam, ale miejscami lodowisko straszliwe, bajk poczeka jeszcze parę tygodni.

Stanęło na tropieniu.

W które bawimy się totalnie nieregularnie i na luźnych zasadach (i nie zamierzamy się w to bawić na poważniej) i tylko użytkowo (nie sportowo). Oprócz tropienia innej osoby na ładnie ułożonym śladzie, z przedmiotami, zaznaczonym początkiem ścieżki itp. (co jest ciężkie do zrealizowania z racji braku chętnych do deptania, a tropienie po moim własnym śladzie mnie jakoś nie bawi), zazwyczaj bawimy się w dwie gry, które z grubsza polegają na odnalezieniu przedmiotu należącego do mnie (a to może być wszystko, od rękawiczki po… paragon). Jedną wykorzystuję, by ubarwić zwykły spacer do lasu (który lasem oficjalnie nie jest, ale z braku laku i porządnej nazwy niech tak zostanie) lub na łąkę – zostawiam psy na ścieżce, wchodzę w krzaki i robię spory łuk tak, by wyjść na drogę parę metrów obok, w międzyczasie zostawiając gdzieś (niekoniecznie na ziemi, czasem wyżej – na gałęzi na przykład) przedmiot, po czym wysyłam Fuusę na „ślad”. Wymaga to od niego wielkiej koncentracji, czasem, na szczęście coraz rzadziej, w podekscytowaniu przeleci ślad dzikim pędem, nie zastanawiając się choćby na chwilę, po czym wraca i podejmuje pracę jeszcze raz (bez mojej ingerencji), tym razem uważnie (restart).  Drugą jest przeszukanie terenu, na który wychodzimy na spacer co najmniej raz dziennie (w przeciwieństwie do zabawy numer 1, gdzie teren jest świeży). Zazwyczaj wtedy rano wychodząc na spacer zostawiam tam dwa-trzy przedmioty i później, po południu, gdy dopada mnie lenistwo po prostu wysyłam psa na przeszukanie sporego bądź co bądź terenu. Aż miło patrzeć, jak solidnie pracuje, wkładając w to całego siebie.

Druga zabawa przydaje się bardzo w sytuacjach, kiedy wiem GDZIE coś zgubiłam. Znaczy wiem mniej więcej, bo gdybym wiedziała dokładnie, to o zgubie nie byłoby mowy :). Obecnie trwają poszukiwania woreczka na woreczki na psie kupy, ostatnio widzianego wczoraj wieczorem. A ponieważ nie jestem stuprocentowo pewna, czy nadal gdzieś tam leży, a sukces psa jest podstawą pracy – zostawiłam tam dzisiaj rano dwa dodatkowe przedmioty. Bo nie ma nic gorszego, niż wysłanie psa na poszukiwania rzeczy, której już tam nie ma, co zdarzyło mi się raz i już się pilnuję, by tego unikać. Oczywiście miałam nadzieję, że oprócz nich przyniesie (bo znalezione rzeczy są automatycznie przynoszone do ręki) zgubę i choć tym razem się nie udało, to metodę sprawdziłam już kilka razy wcześniej (a gubię mnóstwo rzeczy i bardzo regularnie).

I jestem dumna z mojego psa, który nic sobie nie robi ze straszliwego wiatru i jest w stanie znaleźć przedmiot (tym razem była to stara rękawiczka i inny zwitek woreczków) schowany nawet w tak paskudnym miejscu, jak dość głęboka dziura w ziemi. A ja wprost uwielbiam patrzeć na psa, który samodzielnie PRACUJE, z nosem przy ziemi wyciągniętym kłusem bez wysiłku w pełnym skupieniu zakosami przemierza teren, by po chwili podjąć coś z ziemi, ruszyć dzikim galopem, błyskawicznie i z zadowoloną miną usiąść przede mną ze zgubą w pysku. I z pytaniem w oczach: „jeszcze coś?”.

 

A szelciak nie kmini tropienia. Jego takie prymitywne rzeczy nie kręcą.

 

(zdjęcia szufland, żeby pusto nie było)

z życzeniami słońca, KJF

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s