To-Fuu

Zwykły wpis

Widzę światełko w tunelu, jeśli o nasze frisbee chodzi. Może coś z tego wyjdzie, może nie, ja jakoś się tym za bardzo nie przejmuję, co, jak na mnie, jest co najmniej dziwne. Nasz freestyle nie będzie spektakularny, nie zapadnie nikomu w pamięć, nie powali na kolana… i nie ma taki być. Moim celem jest pokazać mojemu psu, że to jest naprawdę fajne i bawić się tak, jakbyśmy byli na naszej łące, odpoczywając od natłoku spraw codziennych. Ja wiem, że on umie znacznie więcej, ale nie chcę ani jego ani siebie przytłoczyć oczekiwaniami. Ani swoimi, ani innych.

Dlaczego z Fuu się ciężko pracuje? Oczywiście, że to moja wina ;) Jim nauczył mnie wiele i kiedy przezwyciężyliśmy jego największe problemy poczułam się jak wszystkowiedzący trener o kilkudziesięcioletnim stażu jak stąd do kosmosu. Wzięłam więc małego Fuu i popełniałam błąd za błędem, usiłując pracować z nim podobnie jak z małym Jimem. A moje psy są tak różne… Nie zauważyłam, że Fuu bardzo łatwo się stresuje, bardzo łatwo ten stres kumuluje. Nie nauczyłam go, jak sobie ma z tym radzić. I teraz zbieram żniwo podobnych działań. Na szczęście człowiek uczy się na błędach i jesteśmy na dobrej, choć koszmarnie krętej drodze. Teraz wiem, czego w przyszłości unikać – i wiem to dzięki Fuu :)

Dzisiaj ponownie bajk i ten gwizd wiatru w uszach i niezwykły kontakt z psem przede mną. Uwielbiam, gdy pracujemy razem, na równi, z bananami na mordach ;)

KJFy świątecznie-refleksyjnie

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s