Countdown

Zwykły wpis

Countdown… do Chorzowa zostały trzy, wliczając dzisiejszy, dni, a my nie ruszyliśmy jeszcze całości układu. Szczerze? Oprócz dwóch pierwszych sekwencji, zajmujących minutę z kawałkiem, będziemy po prostu improwizować. Wyczekuję tego wyjazdu bardzo niecierpliwie, z wielu względów, a równocześnie nie obraziłabym się, gdyby raczył się przesunąć o jakieś dwa tygodnie. Na pewno pewne części mnie (a już szczególnie lewe udo/biodro, to od reverse chest /powiedzmy/ vaultów) odetchną po tym weekendzie z ulgą. Cóż, zapewne czeka nas chorzowska masakra – najwyżej ogolimy się na łyso, zrobimy na czarno i wyjedziemy do Mongolii, gdzie nikt o Fuu nie słyszał :)

Fuu ma łatwiej, bo nie wie, co go czeka. A Jim ma olewkę na cały świat, bo jest zajebisty po prostu. Taki jest.

Pozdrawiamy z pola bitwy, z którego na razie wychodzę pokonana ;)

KJF

Reklamy

One response »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s